środa, 1 października 2014

Owsiane "Amarantuski"

Moją pierwsze próby w kuchni z amarantusem, zaczęłam od małych, pożywnych ciasteczek. Ot tak, dla zachcianki...Nie znałam wcześniej tego składnika, a ma tyle zalet i wszechstronne zastosowanie. Ale może od początku. 
Amarantus, a właściwie szarłat wyniosły obecnie znany jest jako zboże XX! wieku, gdyż m.in. ma więcej składników od pszenicy, a ilością żelaza przewyższa nawet szpinak. 
"Reguluje biosyntezę cholesterolu, co zapobiega chorobom układu krążenia. Zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe, które zmniejszają ryzyko chorób serca i rozwój miażdżycy, a także ma wysoką zawartość białka. Szarłat nie zawiera glutenu, natomiast ma dużo skwalenu – lipidu opóźniającego procesy starzenia, łatwo przyswajalnego żelaza, wapnia i magnezu. Ma też dużo błonnika i znaczną zawartość witamin z grupy D oraz A, E, i C." /wikipedia/
Amarantus uprawiamy był głównie w Ameryce Pd, a obecnie znany jest na całym świecie. W Polsce największe uprawy są na Lubelszczyźnie.
W poniższym przepisie wykorzystałam amarantus ekspandowany czyli prażone ziarna. 
Znakomicie sprawdza się też z jogurtem, mlekiem, jako dodatek do sałatek. 
 Myślę, że jeszcze wykorzystam go w niejednym przepisie, a narazie kosztuję ciasteczka.

 Składniki:
- 100g płatków owsianych
- 50g poppingu amarantusowego
- 100g miodu 
- 100g jogurtu naturalnego
- 1 jajko
- morele suszone


Wykonanie:
Wszystkie składniki dokładnie wymieszać. Na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia, wykładać niewielkie kulki - dobrze jest formować je łyżeczką. Na wierzch każdej kładziemy pokrojone w kostkę morele.


Pieczemy około 15 minut w temperaturze 170 stopni.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz